Nieoficjalny serwis MKS Realizacja Klubova.pl 

AKTUALNOŚCI / ARTYKUŁY MKS

WYWIAD Z TRENEREM

Wywiad z Trenerem

Wywiad z Trenerem


Autor SłowoSportowe • 2026/01/21 • Pierwszy Zespół • Klasa A

W poprzednim tygodniu nasz trener Jan Rytko udzielił wywiadu redaktorowi Słowa Sportowego Tomaszowi Stasińskiemu. Dzięki uprzejmości redakcji możemy udostępnić tą ciekawą rozmowę.

Wywiad z Trenerem

"Przed nami ciężka praca"

Niezwykle ciekawie zapowiada się na wiosnę rywalizacja w grupie I wałbrzyskiej A klasy, gdzie liderem jest MKS Szczawno-Zdrój, a jego przewaga nad drugimi w tabeli i mającymi jeden mecz więcej do rozegrania Zielonymi Mokrzeszów wynosi zaledwie dwa punkty. Dobra postawa popularnych „Mineralnych” to w dużej mierze zasługa nowego trenera Jana Rytki, który objął drużynę w przerwie letniej i poprowadził do dobrego wyniku na półmetku zmagań.

TOMASZ STASIŃSKI: Gratuluję udanej postawy w Twoim debiucie w roli trenera seniorów. Jak podsumowałbyś rundę jesienną w wykonaniu swoim i drużyny?

JAN RYTKO: Dziękuję za gratulacje, ale jest na nie jeszcze za wcześnie. Zrobiliśmy dopiero połowę potrzebnej pracy, żeby osiągnąć nasz cel. Prawdę mówiąc, gdyby nie odwołany ostatni mecz Zielonych, być może nie rozmawialibyśmy z poziomu lidera tabeli. Skoro zimujemy na pierwszym miejscu, a taki był cel na pierwszą rundę, to znaczy, że możemy ocenić ją pozytywnie. Przestrzegałbym jednak przed jakimś dużym optymizmem. Mamy świadomość tego, co musimy poprawić i nad czym mocniej pracować, żeby cieszyć się na koniec sezonu. Runda rewanżowa będzie też zdecydowanie trudniejsza.

TOMASZ STASIŃSKI: Mimo świetnego bilansu punktowego i wygranych aż 12 meczów na 15, Wasza przewaga nad Zielonymi jest minimalna, a w grze o mistrzostwo jest jeszcze trzecia w tabeli Victoria. W bezpośrednim starciu nie udało się Wam pokonać zespołu z Mokrzeszowa – czego zabrakło w tym meczu do osiągnięcia dobrego wyniku?

JAN RYTKO: Akurat w tym meczu zabrakło tego, co jest naszą największą bolączką – skuteczności pod bramką rywala. Mieliśmy kilka dogodnych sytuacji w pierwszej połowie, a strzeliliśmy tylko jedną bramkę. Tak doświadczony zespół jak Zieloni wykorzystał naszą niemoc i strzelił dwie bramki w końcówce po naszych błędach indywidualnych. Nie rozpamiętujemy tej porażki jakoś szczególnie, mamy przed sobą rundę rewanżową.

TOMASZ STASIŃSKI: Żaden z zawodników MKS nie przekroczył jesienią 10 zdobytych goli, a najlepszy strzelec Jakub Wyszyński trafiał do siatki siedem razy. Jest to efekt tego, że macie wyrównaną kadrę i stawiacie na zespołowość czy też przydałby się jednak w składzie rasowy łowca bramek, jakim był np. w poprzednim sezonie Błażej Gromniak?

JAN RYTKO: Mieliśmy problemy ze skutecznością, tak jak wspomniałem. Zajmujemy dopiero siódme miejsce pod względem liczby zdobytych bramek w lidze. Nie wykorzystaliśmy bodaj siedmiu rzutów karnych. Naszą siłą jest zespołowość i doświadczenie poszczególnych zawodników. Musieliśmy mocno przemodelować nasz styl gry po zmianach kadrowych w lecie. Uczyliśmy się nowego sposobu grania po odejściu wspomnianego Błażeja. Przyszło 15 nowych zawodników, razem z włączonymi do kadry pierwszego zespołu juniorami. Mamy chłopaków, którzy potrafią strzelać bramki i widać to na treningach, ale akurat w meczach nie wpadało – życie. Mimo to, jesteśmy w tym momencie wysoko w tabeli i to jest dla nas najważniejsze.

TOMASZ STASIŃSKI: W przeszłości zdarzało się klubowi ze Szczawna-Zdroju zrezygnować z gry w okręgówce, mimo przysługującego mu miejsca na tym szczeblu. Czy miałeś już okazję porozmawiać na ten temat z zarządem? Czy w razie ewentualnego awansu MKS będzie gotowy finansowo i organizacyjnie i podejmie wyzwanie gry w wyższej lidze?

JAN RYTKO: Oczywiście, takie mamy założenie i cel, żeby awansować. Moim zdaniem MKS organizacyjnie jest gotowy. Finansowo na pewno też, bo zarząd klubu działa naprawdę sprawnie. Mamy dobrą bazę przy ul. Topolowej, obecnie modernizowaną. Powstaje nowe boisko treningowe, a w pobliżu głównej płyty kolejny plac treningowy. Panowie z MOSiR-u bardzo dbają o główną płytę i moim zdaniem jest ona w ligowym topie. Wiosną remontowany będzie również orlik przy głównej płycie. Dochodzi jeszcze sztuczne boisko w Strudze, z którego korzystamy. Pozostaje aspekt sportowy, za który jestem odpowiedzialny wraz z kierownictwem i zawodnikami. Tutaj, uważam, będzie zdecydowanie najtrudniej, bo to jest tylko sport i wszystko może się wydarzyć.

TOMASZ STASIŃSKI: Można odnieść wrażenie, że zarząd myśli długofalowo i oprócz seniorów mocno stawia na szkolenie młodzieży, które jest w klubie mocno rozbudowane. Tym bardziej może ich cieszyć, że w pierwszej drużynie coraz częściej stawiasz na młodych zawodników z drużyny juniorów, których odważnie wprowadzasz do składu. Jak oceniłbyś ich postawę w rundzie jesiennej?

JAN RYTKO: Tak, to prawda. Nie jest łatwo rozwijać klub pod kątem szkolenia młodzieży, będąc w bardzo bliskim otoczeniu renomowanych klubów z Wałbrzycha. Musisz robić to jakościowo, bo konkurencja jest duża. Owocami tej pracy są wychowankowie, którzy trafiają między innymi do pierwszej drużyny. W tym sezonie chcieliśmy pokazać juniorom, że można. Do kadry pierwszego zespołu dołączyło kilku wyróżniających się chłopaków z rocznika 2009 i 2010. Kiedy grasz o awans, nie ma miejsca na eksperymenty z juniorami, ale przy kłopotach kadrowych z końca rundy okazali się być bardzo ważnym ogniwem. Dwóch z nich zdobyło bramki w ostatnim jesiennym spotkaniu i jeśli nie spoczną na laurach, będą wiosną grać jeszcze więcej. Moim zdaniem wychowankowie w drużynie seniorów najlepiej świadczą o szkoleniu. W Szczawnie szkolenie młodzieży się rozwija i to widać.

TOMASZ STASIŃSKI:: W poprzednim sezonie byłeś podstawowym zawodnikiem Górnika Wałbrzych, z którym awansowałeś do IV ligi, po czym zakończyłeś przygodę z biało-niebieskimi, zostając grającym trenerem MKS Szczawno-Zdrój. Czym kierowałeś się, podejmując taką decyzję?

JAN RYTKO: Złożyło się na to kilka czynników, przede wszystkim zdrowotnych. Chcę powiedzieć, że żal było zostawiać klub, w którym się spędziło zdecydowaną większość piłkarskiego życia. Była to trudna decyzja. Pojawiła się okazja zaistnienia w Szczawnie w innej roli, chciałem się sprawdzić.

TOMASZ STASIŃSKI: Jest to dla Ciebie nie tylko debiut jako szkoleniowca seniorów, ale też pierwszy raz, gdy łączysz trenowanie z grą w piłkę. Czy trudno było przestawić się na funkcjonowanie w podwójnej roli?

JAN RYTKO: Zawsze twierdziłem, jeszcze jako zawodnik, że łączenie tych funkcji jest po prostu niemożliwe. Na poziomie A klasy jednak da się to robić skutecznie, ale pod kilkoma warunkami. Zaufany asystent, zorganizowany kierownik, doświadczeni zawodnicy w zespole z dużym kredytem zaufania do mnie – bez nich nie miałbym szans zafunkcjonować w podwójnej roli. Podkreślam jednak, że cały czas się uczę. Mecz z perspektywy boiska a mecz z perspektywy ławki rezerwowych to czasami dwa różne mecze.

TOMASZ STASIŃSKI: Jak przedstawia się plan przygotowań zimowych MKS Szczawno-Zdrój?

JAN RYTKO: Jesteśmy w treningu od końcówki grudnia, mamy indywidualne rozpiski. Do zajęć grupowych wracamy 13 stycznia. Zaplanowanych mamy sześć gier kontrolnych z przeciwnikami z A klasy i okręgówki. Przed nami tak naprawdę dwa miesiące ciężkiej pracy i planujemy ten czas dobrze wykorzystać.

TOMASZ STASIŃSKI: Możesz uchylić już rąbka tajemnicy na temat zmian kadrowych, które czekają drużynę w przerwie pomiędzy rundami czy też musimy jeszcze poczekać do oficjalnego otwarcia okna transferowego?

JAN RYTKO: Planujemy kilka wzmocnień, natomiast w zimowym oknie transferowym jest o to ciężko. Pewne rozmowy już trwają, zobaczymy czy uda się je sfinalizować.

TOMASZ STASIŃSKI: Czego życzyć Tobie i drużynie MKS Szczawno-Zdrój w rozpoczynającym się 2026 roku?

JAN RYTKO: Standardowo – zdrowia. Jak jest zdrowie, to jest wszystko.

Rozmawiał Tomasz Stasiński / Słowo Sportowe

Wywiad dostępny w Słowie Sportowym wydanie NR 2/1673

Link do strony internetowej - https://www.slowosportowe.pl/

Opublikowano 2026-01-21 · Autor SłowoSportowe · Pierwszy Zespół · Klasa A
👁 17 Wyświetleń

Przeczytaj także